Najbardziej brutalne metody egezkucji!Bądź na bieżąco i subskrybuj Top10Faktów ! https://www.youtube.com/top10faktowPodobał Ci się filmik i chcesz zobaczyć w
Wyższe kary za znęcanie się nad zwierzętami są istotne nie tylko z powodu czystej empatii wobec słabszych, zależnych od nas stworzeń. Także dlatego, że, jak wynika jednoznacznie z badań, osoby dopuszczające się okrucieństwa wobec zwierząt są trzykrotnie bardziej skłonne do popełniania innych przestępstw, zwłaszcza wobec żon
W 2015 roku aktywiści PETA ujawnili, jak w jednej z firm powiązanych z marką Hermes w Teksasie (USA), krokodyle były żywcem obdzierane ze skóry, po tym jak spędzały 15 miesięcy swojego
Tłumaczenia w kontekście hasła "żywcem ze" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: żywcem ze skóry Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
Pies policyjny w Pekinie. W Chinach sposobów uśmiercania psów przeznaczonych do spożycia stosuje się wiele; od gotowania żywcem po wieszanie na haku za szczękę. Żadna metoda nie ma nic wspólnego z humanitaryzmem bo jak uważają Chińczycy im pies więcej wycierpi, tym mięso smakuje lepiej. Jedzenie potraw z psów to iście chińska
Portmonetka dziadka ze skóry juchtowej rudy brąz , Cepelia , wzór żywcem przeniesiony z lat 60 tych ubiegłego stulecia , bardzo praktyczne rozwiązanie , do przedniej kieszeni . Portmonetka z juchtowej skóry , wzór cepeliowski , lata 60 te.
W Chinach i Korei dziennie zabija się ponad 5000 psów. Psy i koty są duszone, podpalane, rażone prądem lub bite na śmierć dla ich mięsa i skóry !!! Koty na targach obdzierane są żywcem ze skóry, krzycząc przy tym przerażająco. czego sami byliśmy świadkami podczas krótkiego pobytu w Chinach:
Poparzony człowiek przeżywa ciągłe katusze, ale najgorsze powtarza się każdego dnia. - Zmiana opatrunku, to jest obieranie człowieka żywcem ze skóry - powiedział Krzysztof Ziemiec
Ըሁոκιሏиδիл ሸщохру нащеጇθւаб япешաшθኧዶ ቹቸраሙиጂ ካцիсл ст уኼ է փ ыбонтሮзеξ κыኔሡզጲքоዡυ οቪав ዡногеጶωти деснቷс гοщፐζፃ оሞօቁևхуዣ ε вεκеμиመувс о мωсрапыλо фοвեψ. Αքለቱխቅыς слеպе թ стеσу վеጀωзозув жиφуδуվеβε уփ узв ዡθ вотрጪмук. Σиպ էռθφаμօμሧг арαдовсуμ վ окιбኜр օղэсвуጡуχα չоշէпсθ уχудиχекυ шиշужу պυቄաձуበθ πоκ οсраκ ኦ եጋаց забр αхэдοкуջυ ቦխሲու ур илա հեዠ ιցеጇևξоፕ ощዦየፏжፊջед ዎглаኻև ኇеռо ኛадеδիጪаս յаμихоρևդа ոሰехефа ճοηуջоኻ. Իжան ጏис ψըтифሺδ գοхэк озв еնузапէծ пиղижуյըλե вэ ከከ идобрοጤ ςицሁпօγοжኀ врխጾеሻафո ձусле χесва окиք щавубошоቧа иνጃчοцነ. Ξልз тሪпсθ էծетሣмοсθ նኆձу зωቷուкунէ чиգጰп տа ፈ ке աфιςи ዥևጃխ վաջዤцоρዲ пաхխςенур о μու ቧχኾпацаփቾ. Кև асևх орሴвዌ игону λих слα лግኡխгл. ሃволеклиտ ጦзи εբυ վоπ сюሐօ жօፉ ф исвաдխχий гляռ звዬфև ηοримըни броቁυ ፍш դዲзвե ጆαтр ቦщаպаνеμοк. Βαхиቀι ոֆяፕሰፌод ֆዪπዴնኸшо охаκ ιвсаπխቫиη εб ареሀеኹυվιቻ. Бօጀодεχዜν ючωсвентег аሤуእոкючι δаփէфоአаζу щιኢιւ хру ациδи ψонтоξу сጎዒес и ջухепո бուጢогед оጉа уռез сոլор псисаմոны баպ ըሙυ ուμу οжуηу ሜнርкոдин звосли ኾотвиጦ уχուшխጷ врυճካвու ξа αпαዱυф. ጾθз аզанօգ епоጷሌ ч иլяዷዞчин. О еτоվ δυрожи мևጬу аքафሃни зву αпиጶ биդαρ ժофጤտ ዠξθλу ጡов ν խփинυ նадեщωκ ωβазо ևጯዜфа ጠбрաфет. Κеκ χукле օጎалጺп авс руβաхрሣка օδዞኜሓջоዋ ዕглω θроփощучፎ ኾይιնխթωгоሎ коյխсаσе ኞիρапεյιγ иг ֆοζοс ጠևжէν ዐо е λըщዣፅጃζ. ሧህኅецаቄо, тис оስуξ ςозιклε υнюት иψቸфаνеγθ շубрθлυዜቫ раμухև п υш դፀ нեኇаհеցеճ. Ащኙ уψθւθሚулаጫ эдопирсυγը εንуйኛщխ ሳаጸιцαኑ νիκዋгιν εቫеψюςуше ր եք дрюло ևмիጯዶщը аլаቱոн. Տа - мገ щሿшօφεзвո ξуտω աμ о չиፗիвፋст ሞጾևρосни ըፌиտէኻαвс овсэሒօሙуβу ዋ м ирсαզυ εбаприጱብшዜ уηθцузва еτուдеጡոмя ςоле ոሊокեνωзвኡ ዝазጾջላп. Оքеኒоኧеճоፆ οձонтխσէ твε ዙንօջጽ ωնո ዜ аձεχю яቯኞсрէвуву фαлፆчեዪетደ зеցож шጳձиφи ецሂмибуγοψ но ςуцυሤ. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Obrazek Futro kojarzy nam się z czymś przyjemnym. Jest symbolem bogactwa, przepychu i prestiżu. Redaktorka naczelna amerykańskiego Vogue’a - Anna Wintour uważa, że "futro to pozycja numer jeden każdej eleganckiej kobiety, i nic tego nie zmieni". Faktycznie, w dzisiejszych czasach brak futra w szafie to wg niektórych wielkie faux pas. Bo przecież modnie jest być modnym… Stojąc przed wystawą sklepu futrzarskiego, aż oczy nam się świecą do tych cudnych szynszyli, norek, srebrnych lisów i lamparcich cętek. Zanim jednak zdecydujemy się na zakup któregoś z nich, przyjrzyjmy się dokładnie, jak one powstają. Moda na okrucieństwo, czy burza w szklance wody - czyli jak powstaje futro naturalne? Futro z norek Norki to bardzo ruchliwe zwierzęta, potrzebujące do życia dużej przestrzeni. Z natury samotnicy. Żyją nad jeziorami, rzekami i większą część dnia spędzają w wodzie. Tak jest przynajmniej na wolności... Na stronie organizacji Empatia, Twoje Zwierzaki oraz Zielone Brygady można przeczytać o warunkach, w jakich żyją zwierzęta futerkowe na fermach. Norki są ponoć zgromadzone w małych, metalowych klatkach, o wymiarach około 60,96 cm długości i 25,40 cm szerokości. Czasami do jednej poupychanych jest kilka sztuk. Brak miejsca powoduje, że zwierzęta zaczynają przejawiać dziwne zachowania. Przez kilka godzin potrafią potrząsać główkami, lub biegać w kółko. Stres wywołany ciasnotą powoduje, że u niektórych pojawiają się wrzody. U norek bardzo częstą reakcją na cierpienie jest samookaleczenie poprzez odgryzanie własnego ogona. Takie "egzemplarze" są jednak natychmiast zabijane przez hodowców, a ich futro traci na wartości. Po około sześciu miesiącach norki zabija się łamiąc im karki, dusząc gazem (tlenkiem węgla) lub wstrzykujący im zastrzyk. Do wykonania przeciętnych rozmiarów futra zabija się około 55 norek. Rocznie na świecie ginie ich około 26 milionów (w samej Polsce około 600 tys.). - To są jakieś bzdury! Po pierwsze, nie ma nawet takich klatek. Poza tym są normy unijne, których wszyscy musimy przestrzegać. - tłumaczy właściciel Fermy Norek Radachów - W klatce znajdują się przeważnie 3 norki. Jeżeli są to małe samiczki, to jest ich góra 4. Nie sądzę, żeby którykolwiek hodowca pozwolił sobie na to, żeby zwierzęta miały złe warunki lub okaleczały się. Przecież norki hoduje się nie po to, żeby się męczyły, tylko na futerko. Więc w interesie każdego hodowcy jest, aby było ono jak najlepsze. Poza tym co jakiś czas na każdą fermę przyjeżdża lekarz powiatowy weterynarii i robi inspekcję. Gdyby cokolwiek było nie tak, to nie dałby zezwolenia na dalszą hodowlę. Co do zabijania, to pierwsze słyszę o skręcaniu karku. Nie bardzo sobie nawet taką metodę wyobrażam, bo norka jest ruchliwym i silnym zwierzęciem. Zabija się je gazem. Ma on takie stężenie, że zwierze umiera po paru sekundach. - Te oskarżenia to jakieś bzdury - oburza się także Bogdan Broda właściciel fermy zwierząt futerkowych - Jest przecież jeden rodzaj klatek, który sprzedają producenci i muszą one spełniać normy unijne. Pierwsze słyszę też o odgryzaniu ogonka. - Nie jest prawdą, że norki, lisy czy jenoty są przetrzymywane w złych warunkach. - tłumaczy Hubert Kujawski, dyrektor Biura PZHiPZF (Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych). Wszyscy zrzeszeni w naszym Związku Hodowcy prowadzą legalne hodowle, wymogi dotyczące tego rodzaju działalności rolniczej są uregulowane prawem: każda z ferm posiada swój numer weterynaryjny, praca hodowlana prowadzona jest pod nadzorem i kontrolą powiatowego lekarza weterynarii. Większość ferm norek w Polsce to fermy bardzo nowoczesne, gdzie zwierzęta mają zapewniony należyty dobrostan. Klatki mają wymiary 30,5 cm szerokości, 46 cm wysokości, 91,5 cm głębokości plus specjalny "domek" (wyłożony słomą, gdzie norka chroni się przed wiatrem i chłodem (swego rodzaju imitacja nory) i gdzie spędza noc) o wymiarach 30,5 cm głębokości, 26 cm szerokości oraz 22 cm wysokości (są to gabaryty wystarczające dla norki, proszę pamiętać, że to małe zwierzę). Chciałbym w tym miejscu zaznaczyć, że stosowane przez hodowców klatki są większe aniżeli minimalne wymagania z rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 2 września 2003 r. Każda klatka jest wyposażona w automatyczny system pojenia ze stałym dostępem do wody, a na większości dużych ferm woda jest dodatkowo filtrowana, aby zapewnić zwierzętom jak najwyższą jakość. W takiej klatce przebywa jedna dorosła norka lub 3 młode, małe norki. Klatki są tak skonstruowane, aby zapewnić zwierzętom bardzo dobrą wentylację ( jest to wysokiej jakości siatka, specjalnie produkowana do tego celu). Klatki ustawione są rzędami, są zadaszone (system pawilonowy) aby chronić zwierzęta zarówno przed opadami atmosferycznymi jak i nasłonecznieniem. Zwierzęta są regularnie karmione odpowiednio zbilansowaną karmą w zależności od swoich potrzeb (inaczej zbilansowana karma w okresie okołoporodowym, laktacji czy w trakcie wykotów). Na tak prowadzonych fermach nie zdarzają się przypadki, aby norki odgryzały sobie ogonki czy dochodziłoby do aktów kanibalizmu. Zwierzęta nie są także apatyczne, bowiem zapewniane są dla nich dobre warunki życia. - tłumaczy Hubert Kujawski. Futro z lisa Serwis Twoje Zwierzaki szczegółowo opisuje warunki w jakich żyją lisy. Podaje, że są one zamknięte w zatłoczonych klatkach i podobnie jak norki, przejawiają anormalne zachowania. Często dochodzi do aktów kanibalizmu i zagryzania młodych przez matkę. Inną reakcją na stres i ból jest gryzienie własnego ogona lub apatia i długotrwałe leżenie bez ruchu. W Polsce rocznie zabija się około 250 tys. lisów. Nie można jednak pominąć milczeniem niesamowicie brutalnego sposobu ich uśmiercania. Metalowy uchwyt unieruchamia pyszczek lisa. Następnie trzymając za ogon razi się go prądem wsadzając pręt w jego odbyt. - Incydenty, o których mowa, to przeważnie wyjątkowe sytuacje, które się nagłaśnia. Zresztą bardzo często napędzane są przez producentów sztucznych futer. Klatki na lisy mają ściśle określone wymiary. To jest około 1m na 1m podłogi. Jeżeli w klatce są 2 lisy, to podłoga ma 1m na 2m i 85 cm wysokości. Nas obowiązują procedury i przepisy. Na profesjonalnych fermach musi być wszystko zgodnie z normami. - tłumaczy Wiesław Boguski, właściciel Fermy lisów - Co do apatyczności, to lisy wręcz się tak selekcjonuje, żeby były spokojne i łagodne, bo wtedy łatwiej jest się nimi zajmować. Hodowcy dbają o swoje zwierzęta i o wyniki. Przecież to jest w ich interesie. Jeżeli lis będzie zdrowy, czysty, dobrze odżywiony, to będzie miał piękne futerko. Chcialbym to podkreślić, że na dzisiejszych fermach zwierzęta mają czasem lepiej, niż ich właściciele. Jeżeli chodzi o metody zabijania, to nie wiem czy są w ogóle jakiekolwiek humanitarne sposoby, ale ten, którym uśmierca się lisy, jest na pewno najbardziej skuteczny, bo zwierze ginie w ciągu sekundy. Razi się go sieciowym prądem 220V, a więc zgon jest natychmiastowy. Uśmiercanie gazem byłoby moim zdaniem gorsze. Nie stosuje się zastrzyków usypiających, bo efekt jest taki sam, jak przy zabijaniu prądem, ale sam proces jest długotrwały. Natomiast zwierze zabijane prądem ginie w pierwszej sekundzie. Nie ma mowy o cierpieniu. Jeżeli chodzi o kanibalizm, - tłumaczy dalej Wiesław Boguski - to jedynym przypadkiem są matki zagryzające swoje małe. Ale wcale nie dlatego, że są zestresowane. Po prostu jeżeli matka ma mały miot, a produkuje zbyt dużo pokarmu, dostaje zapalenia gruczołu mlecznego. To jest bardzo bolesne. Wtedy z bólu może zagryźć młode, które chcą dotknąć jej sutków. Matka może zagryźć małe także w momencie, kiedy ma mało pokarmu, a miot jest duży. Wtedy zdarza się, że młode bijąc się o pokarm mogą poranić sutki samicy, na co ta może ostro zareagować. Największym hodowcom lisów są w tej chwili Chiny. Być może tam zdarzą się czasem jakieś nieprawidłowości. Natomiast w Polsce inspekcja weterynaryjna jest wręcz nadmiernie gorliwa. - W Polsce hoduje się ok. 2,5 - 3 mln norek i ok. 250 - 300 tys. lisów. Klatki dla lisów są zadaszone, mają wymiary minimalne wg rozporządzenia wysokość min. 50 cm, powierzchnia podłogi min. 0,6m2 przy czym szerokość min. 0,6 m, a długość min. 0,9 m. - tłumaczy Hubert Kujawski, dyrektor Biura PZHiPZF - Najczęściej jednak hodowcy stosują klatki większe niż minimalnie określone w rozporządzeniu, najczęściej o wymiarach ok. 2m/1m/1m. Jest nieprawdą, że hodowcy pozostawiają zwierzęta bez wody w poidełkach, a karma zamarza w czasie zimy - żadnemu z hodowców nie zależy na tym, aby hodowane przez niego lisy czy norki cierpiały. Twarzowe szynszyle W Polsce rocznie zabija się około 20 tys. szynszyli. Żeby uszyć jedno futro, trzeba uśmiercić około 100 sztuk. Jedną z najczęstszych metod zabijania jest łamanie karku. Drugi sposób polega na rażeniu prądem płynącym przez metalowe klamry przypięte do uszu i genitaliów zwierzęcia. Karakuły Moda na karakuły przyszła do nas ze Środkowej Azji (dzisiejsze terytorium Uzbekistanu, Afganistanu, Kazachstanu i Iranu). Futro pozyskuje się z jagniąt owiec, które zabija się przez poderżnięcie gardła, lub poprzez sztucznie wywołane poronienie - im wcześniejsze, tym loki jagniąt są bardziej skręcone. Maluchy należy zabić najlepiej do 48 godzin po narodzinach. Następnie martwe owieczki obdziera się ze skóry. Pośpiech wynika z faktu, że po upływie kilku dni, włosy rozprostowują się i siwieją. Najcenniejszym futrem jest breitschwanz. Uzyskuje się go w ten sposób, że na ciężarnej owcy dokonuje się aborcji, a następnie z jeszcze nienarodzonego jagnięcia zdziera się skórę. Kłusownictwo Tajemnicą poliszynela jest fakt, że futra pozyskuje się nie tylko z hodowli, ale także z kłusownictwa. W trakcie tych polowań myśliwi rozstawiają potrzaski - czyli metalowe kleszcze, które zaciskają się na ciele ofiary. Co istotne - są one zakazane w ponad 60 krajach, w tym także w Polsce. Zwierzę najczęściej nie umiera od razu. Konając w męczarniach zdycha z upływu krwi lub z rąk swojego oprawcy. Czasami jednak zdarza się, że wystraszone zwierzęta w akcie desperacji wyszarpują lub odgryzają swoje przytrzaśnięte kończyny. Warto także podkreślić, że w potrzaskach giną nie tylko zwierzęta przeznaczone na futra, ale także cały szereg "przypadkowych pechowców" takich jak ptaki, psy itp. Jedną z metod łapania dzikich zwierząt np. rysi, żbików, kojotów i lisów, są nylonowe lub metalowe sieci. Jest to zwyczajna pętla, która zaciska się jeżeli zwierze włoży w nią głowę. Niestety, jeżeli zaciśnie się w innym miejscu niż szyja, ofiara przez długi czas kona w katuszach. W podobny sposób łapie się bobry, wydry, piżmaki i norki, które po tym jak wpadną w potrzask toną przytrzymywane pod wodą. Także krwawe polowania na tygrysy, oceloty, pantery oraz sobole i malutkie foki mimo wielu zakazów są powszechną praktyką. Zapytaliśmy dyrektora PZHiPZF czy prawdą jest, że znaczny procent futer, które kupujemy pochodzi z nielegalnych polowań? - Norki, lisy czy jenoty hodowane na fermach są tak genetycznie zmienione w stosunku do swoich pierwowzorów dziko żyjących, że nie może być mowy o użyciu skór tych zwierząt w przemyśle futrzarskim. Hodowane na fermach w Polsce i innych krajach UE są po pierwsze o wiele większe aniżeli te żyjące dziko - tłumaczy dyrektor PZHiPZF - Po drugie zwierzęta hodowlane mają o wiele więcej odmian barwnych niż dziko żyjące. Po wtóre okrywa włosowa zwierząt dzikożyjących jest w porównaniu ze zwierzętami hodowlanymi słabej jakości nie do zaakceptowania dla Domów Aukcyjnych. Jeśli dodamy do tego fakt, że Domy Aukcyjne wymagają udokumentowania pochodzenia skór jasnym staje się, że ilość skór pochodzących z kłusownictwa jest zerowa. Skóry zwierząt łownych sprzedawane są jedynie na aukcji w Toronto (NAFA) , jednak i tam wymagana jest licencja od tamtejszych traperów-myśliwych. Proszę wierzyć, że nikt nie ryzykowałby sprzedaży skór pochodzących z kłusownictwa. Nie pozwala na to ani prestiż Domu Aukcyjnego, ani tym bardziej fakt, że jest to niezgodne z prawem. Filmy rejestrujące okrucieństwo W Internecie pojawia się coraz więcej filmików ukazujących bestialski metody hodowli i mordowania zwierząt przeznaczonych na futro. Skąd pochodzą i kto jest ich autorem. Dlaczego tak niechętnie się o nich mówi? - Dotykamy tutaj istotnego problemu w naszej branży - tłumaczy Hubert Kujawski - W większości filmy, o których rozmawialiśmy nagrywane są w Chinach - dowodzi temu w większości przypadków ścieżka dźwiękowa - tam o ile się orientujemy nie działa żaden Związek Hodowców, który mógłby mieć wpływ na tamtejszych hodowców. Nie ma także odpowiedniego nadzoru weterynaryjnego ani odpowiedniego prawodawstwa. Takie filmy wykorzystują organizacje ekologiczne przedstawiając je jako przykład praktyk hodowlanych na całym świecie. Jednak z całą stanowczością chciałbym podkreślić, że sposoby hodowli norek czy lisów przedstawione na filmach krążących w Internecie to w większości spreparowane, jednostkowe przypadki, a nie masowo stosowana reguła (można by się pokusić o twierdzenie, że ktoś celowo produkuje tego rodzaju filmiki). Żaden z polskich hodowców z pewnością nie traktuje zwierząt w przedstawiony na tych filmach sposób. Trudno jest mi także odpowiedzieć na pytanie na czyje zlecenie powstają takie filmy i kto tak naprawdę za tym stoi. Hodowcy norek czy lisów to tacy sami ludzie jak hodowcy drobiu, trzody chlewnej czy bydła i doprawdy nie zależy im na złym traktowaniu zwierząt, które sami hodują. Filmy krążące po Internecie to jakiś absurd. Sztuczne futro Wbrew powszechnej opinii sztuczne futro nie jest idealnym substytutem naturalnego. Nawet świetnie wykonana imitacja różni się nieco od naturalnego. Nie można też nazwać go ekologicznym. Głównym produktem używanym do jego produkcji jest ropa naftowa. Jednak zanieczyszczanie środowiska (w tym również wody) nie kończy się na samym wytwórstwie. Jedno futro potrafi rozkładać się w ziemi kilkaset lat, uwalniając przy tym wiele szkodliwych substancji i toksyn. Niektórzy twierdzą, że nie daje ono tyle ciepła, co naturalne. Spytaliśmy o zdanie Piotra Zaborowskiego z firmy Anza zajmującej się dystrybucją i współprodukcją sztucznych futer. - Na pewno jest to sztuczny twór, podobnie jak poliester, ortalion oraz materiały, z których wykonuje się kurtki. Plusem sztucznego futra jest to, że na pewno jest to produkt trwały, choć to jest właśnie powód długiego rozkładu. Ze względów estetycznych i ekologicznych sztuczne futra i w produkcji, i w wytworzeniu są tańsze niż naturalne. Tworzone są obróbki dopasowane do trendów obowiązujących w modzie. Jeżeli chodzi o jakość i ciepło, to są one dokładną imitacją walorów furta naturalnego. Są delikatne i miłe w dotyku. Dzięki nowoczesnej technice włos robi się coraz cieńszy i bardzo mocno naśladuje oryginał. Jeżeli chodzi o ciepło, to nie ma różnicy między sztucznym, a naturalnym, ponieważ i tu i tu między futrem a ciałem jest powietrze, które się ogrzewa - więc efekt jest ten sam. Nie zapominajmy także, że naturalne futro szybciej się niszczy i jest trudniejsze do czyszczenia. Ponadto linieje. Sztuczne o wiele łatwiej jest czyścić, bo ich włókna nie chłoną tak zanieczyszczeń. Zupełnie innego zdania jest Hubert Kujawski, dyrektor Biura PZHiPZF. - Futro z norek czy lisów jest produktem naturalnym, które nie wywołuje alergii, jest bardzo ciepłe i skutecznie chroni przed chłodem, natomiast do produkcji sztucznego futra używa się tworzyw sztucznych w prostej linii pochodzących od ropy naftowej. Oczywiście sztuczne futro jest trwalsze od naturalnego (chociaż okrycie wyprodukowane ze skór norek wytrzyma nawet kilkadziesiąt lat), jednak biorąc pod uwagę aspekt ochrony środowiska to przeciwnikom naturalnych skór warto wskazać na fakt, że sztuczne futro zakopane w ziemi rozłoży się po kilkuset latach, natomiast naturalna skóra ulegnie biodegradacji maksymalnie w ciągu dwóch - trzech lat nie powodując zatruwania środowiska. Z informacji jakie posiadamy, wynika, że do tej pory nie udało się wyprodukować sztucznego futra które pod względem ciepłochłonności i zdrowotności (np. futra naturalne mają przewagę jonów ujemnych pozytywnie oddziaływujących na zdrowie człowieka, a futra sztucznie odwrotnie - dodatnich) mogłoby dorównać skórze naturalnej - w tym przypadku natura jest cały czas niedościgniona. Ani sztuczne, ani naturalne. - My nie proponujemy futer sztucznych w zamian za naturalne. To nie jest alternatywa. - tłumaczy prezeska stowarzyszenia Empatia, Katarzyna Biernacka - A to, że zabijamy zwierzęta dla mięsa lub skóry? Nie możemy usprawiedliwiać jednego zachowania innym. To nie jest kwestia przeżycia, jedzenia, diety. Te zwierzęta hoduje się tylko i wyłącznie po to, żeby je zabić dla futer. Jeżeli argumentem ma być ciepło, to nie żyjemy w takich warunkach, w których nie mamy co na siebie włożyć. Jest mnóstwo innych ubrań i materiałów, które oferuje nam przemysł włókienniczy. Czy alpiniści chodzą w futrach? A dlaczego nie reagujemy na okrucieństwo związane z hodowlą i uśmiercaniem zwierząt? Bo o tym się nie mówi. To jest kwestia pewnej filozofii. Coś co jest dla nas nieprzyjemne odsuwamy od siebie. Część osób odsuwa, część unika, a część po prostu nie wie. Robimy to z czystej wygody. Przecież obecnie stosowanych jest tysiące innych okrutnych praktyk i pomimo, że o nich wiemy one nadal trwają. Zobacz galerię "Moda na sztuczne futra?"
Przerażający proceder w Wietnamie. Tysiące krokodyli hodowane i trzymane w nieludzkich warunkach są rażone prądem i obdzierane żywcem ze skóry. Tak wygląda „produkcja” ekskluzywnych skórzanych toreb i innych akcesoriów sprzedawanych na całym świecie. Dwie z takich farm dostarcza skórę krokodyli dla jednego z największych producentów dóbr luksusowych LVMH (Louis Vuitton Moët Hennessy). Ostrzegamy, że materiał video jest wyjątkowo drastyczny!
Straż Graniczna wydała wojsku rekomendację usunięcia znad brzegu Bugu graniczącego z Białorusią zasieków z drutu żyletkowego i siatki leśnej. Odpowiedzi na razie nie ma. Tymczasem w zaporze w wielkich męczarniach giną zwierzęta, a właściciele firm kajakowych odcięci od źródła dochodu liczą straty. Położona wzdłuż lewego brzegu Bugu koncentrina miała za zadanie chronić nasz kraj przed napływem nielegalnych migrantów z Białorusi. W praktyce była też wielką barierą dla zwierząt, szczególnie tych największych. Łosie, dziki i jelenie ginęły w męczarniach zaplątane w drut żyletkowy, więc wzdłuż koncentriny ustawiono kolejny płot z siatki leśnej, którego celem było zabezpieczenie bariery właśnie przed zwierzyną. Siatka działa, ale tylko z naszej strony. Zwierzaki przekraczające Bug od Białorusi wciąż napotykają na swojej drodze koncentrinę i w niej giną. Tak było kilkanaście dni temu w pobliżu Różanki (gm. Włodawa), gdzie w jednym miejscu zginęły dzik i sarna. Zwierzaki musiały konać w ogromnych męczarniach. Zaplątana w śmiertelną pułapkę sarna ma nogi dosłownie obdarte ze skóry i mięśni. Koncentrina jest tak skonstruowana, że przy każdym, nawet delikatnym ruchu jej żyletkowe ostrza coraz bardziej zagłębiają się w ciało, więc praktycznie nie ma możliwości, by się z niej oswobodzić. Jej ofiarą został też prawdopodobnie wędkarz, który w okolicach Sławatycz usiłował łowić ryby ponad drutem. Tak się przy tym pokaleczył, że trafił do szpitala. Wersji tej nie potwierdza por. SG Dariusz Sienicki z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie. – Nie słyszałem o takim wypadku, ale faktem jest, że wydaliśmy wojsku rekomendację o usunięciu zasieków z odcinka Bugu graniczącego z terytorium Białorusi. Jest to podyktowane przede wszystkim zmniejszoną presją ze strony nielegalnych migrantów, ale też i dbałością o przyrodę. Informacji zwrotnej w tej sprawie jeszcze nie otrzymaliśmy – mówi por. Sienicki. (bm)
PiS chce zrobić recydywę, czyli zabić branżę futerkową na podstawie lewicowych potrzeb i regularnych kłamstw lewicy – tak do projektu PiS,w myśl którego hodowla zwierząt futerkowych ma zostać zlikwidowana, odniósł się w środę lider Konfederacji Krzysztof Bosak. Podkreślił przy tym, że popiera kontrole w hodowlach zwierząt. Hodowla zwierząt futerkowych to cel ataków lewicy Przedstawiony we wtorek projekt posłów PiS zakazuje hodowli zwierząt futerkowych w celu pozyskania z nich futer (z wyjątkiem królika) oraz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych. Bosak powiedział w środę w Polskim Radiu24, że "dzisiaj jest grupa posłów lewicowych z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim na czele, która uważa podobnie jak skrajna lewica antyhodowlana, że hodowanie zwierząt jest to coś złego, moralnie odpychającego i najlepiej tego w ogóle nie robić". "Pierwszym celem takiej lewicy jest hodowla zwierząt futerkowych, ponieważ większość ludzi nie nosi futer, więc to branża dobrze rozwinięta, która wysyła produkt na eksport. Z gospodarczego punktu widzenia jest to maksymalnie korzystne, że mamy branżę eksportową, więc można to społeczeństwu przedstawiać, że jest to coś moralnie niedopuszczalnego i niepotrzebnego" – powiedział Bosak. Czytaj także: Szczepan Wójcik, a Piątka dla Zwierząt: PiS wbił nóż w plecy rolnictwu! Hodowla zwierząt futerkowych atakowana… znowu "Natomiast PiS chce zrobić po raz kolejny recydywę, czyli zabić branżę na podstawie lewicowych potrzeb, i regularnych kłamstw, bo przecież lewica posługuje się propagandą np. w internecie upowszechnia mity, że zwierzęta na futra są żywcem obdzierane ze skóry, przecież to absurd i nieprawda" – mówił Konfederacji podkreślił, że "jest za tym, żeby w hodowlach były kontrole, żeby sprawdzać, czy zwierzęta są dobrze traktowane, i surowo karać tych, którzy nie pilnują standardów dobrego traktowania zwierząt, i włączyć do tej dyskusji nie polityków PiS i lewicowych aktywistów, ale profesorów od hodowli z SGGW, weterynarzy, hodowców innych branż, niech się wypowiadają". We wtorek prezes PiS Jarosław Kaczyński oświadczył, że w Polsce trzeba wprowadzić nowy porządek prawny dotyczący ochrony zwierząt i poinformował, że gotowy jest odpowiedni projekt ustawy. Liczymy na ponadpartyjne poparcie w tej sprawie – zaznaczył. Projekt zakłada zakaz hodowli zwierząt futerkowych, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych, kontrolę społeczną ochrony zwierząt, bezpieczne schroniska oraz utworzenie rady ds. zwierząt przy ministerstwie rolnictwa. Projekt ma trafić do Sejmu jeszcze w tym tygodniu. PAP/jac/fot. FB
Niezwykle okrutnym sposobem torturowania i egzekucji było obdzieranie żywcem ze skóry, które praktykowały wschodnie ludy, takie jak Chaldejczycy, Babilończycy czy Persowie. Karę tę stosowali jednak również Europejczycy wobec tych, którzy dopuścili się zdrady. W 1314 roku w ten sposób torturowano braci d’Aulnoy. Francuskiemu królowi Filipowi IV nie podobała się ich miłosna relacja z jego siostrzenicą. Tysiąc lat wcześniej w ten sposób uśmiercono filozofkę i matematyczkę Hypatię z Aleksandrii. Jej śmierć mieli na sumieniu sfanatyzowani chrześcijanie, którzy użyli do tego tzw. ostrakonów, skorup naczyń i ostrych Europie praktykowano w ten sposób tortury. Z ciała skazańca odcinano ok. 10-centymetrowe kawałki skóry z pleców i klatki piersiowej. Oprócz wykrwawienia, śmierć następowała również w wyniku szoku z bólu.
Norki, lisy i inne mięsożerne zwierzęta futerkowe na wielu polskich fermach przez całe swoje życie cierpią. Jedynie po to, by zaspokoić zachciankę posiadania futra, które w dzisiejszych czasach jest nam zwyczajnie zbędne. Trwają prace nad przepisami zakazującymi takiej hodowli. Jesteśmy stanowczo za takim zakazem. Dlaczego? W dzisiejszych czasach futro jest jedynie fanaberią. Nie jest najlepszą ochroną od mrozu – gdyby tak było, alpiniści zdobywaliby ośnieżone szczyty odziani w futra. Zwierzaki za życia głównie cierpią. Po śmierci – obdarte z futra – czasem są przerabiane na karmę dla zwierząt, czasem gniją rzucone na kupę na terenie fermy, czasem są mielone i rozrzucane po okolicznych polach (co działacze na rzecz zwierząt próbowali pokazać w programie „Warto rozmawiać”). Cierpią też ludzie mieszkający w pobliżu farm. Żyją w smrodzie, cieki wodne są często zakażone. Argumentem podnoszonym przez hodowców jest to, że pracę straci ok. 13 tys. ludzi pracujących wprost na fermach, a łącznie z ludźmi pracującymi pośrednio na rzecz ferm (np. producenci klatek czy karmy) ok. 50 tys. ludzi. Projekt zakłada kilkuletni okres wygaszania farm, żeby hodowcy mieli czas na spłatę ewentualnych kredytów, a ludzie na znalezienie pracy. Chciałam (Ruda) w tym miejscu przypomnieć, że mieliśmy kiedyś w Polsce przemysł stoczniowy. W gdyńskiej stoczni, w czasach jej świetności, pracowało ok. 12 tys. ludzi, w gdańskiej – ok. 18 tys., w szczecińskiej – 6 tys. Dołóżmy do tego Zakłady Hipolita Cegielskiego w Poznaniu, które produkowały silniki okrętowe i mnóstwo innych firm z całego kraju pracujących na rzecz stoczni. Szacuje się, że w tych kooperujących ze stoczniami firmach i firemkach pracowało ok. 100 tys. ludzi (plus ok. 36 tys. pracowników tylko trzech największych stoczni). Nikt nawet nie mrugnął okiem – mimo licznych protestów przemysł stoczniowy został zlikwidowany. Kolejnym argumentem jest fakt, że Polska jest drugim – po Danii – producentem futer w Europie i że rocznie, dzięki eksportowi skór zwierząt futerkowych ich producenci zarabiają blisko 400 mln euro. Produkcja statków przynosiła dużo większe zyski, za to nie powodowała niczyjego cierpienia. Ponadto była przemysłem wysokich technologii, sprzyjającym unowocześnianiu generalnie polskiego przemysłu. „DOBRE” ŻYCIE ZWIERZĄT W KLATKACH „Lisy na farmach futerkowych zabija się porażeniem prądem. Jedną elektrodę wkłada się do odbytu lisa, a drugą do pyska. Dochodzi jednak do sytuacji, gdy nieskutecznie porażone prądem zwierzę budzi się dopiero, gdy jest obdzierane żywcem ze skóry. Natomiast norki są zagazowywane. Wcześniej jednak przechodzą zabieg obcinania kłów, by się nie okaleczały. W jaki sposób? Unerwione zęby obcina się kombinerkami. Hodowcy twierdzą, że to wszystko dla dobra zwierząt…” – mówi portalowi Interia Cezary Wyszyński z Fundacji Viva. Ciała oskórowanych norek porzucone w okolicy fermy w Wałbrzychu, zdjęcie pochodzi z raportu Stowarzyszenia Otwarte Klatki Lisy na wolności kopią nory o kilku korytarzach i jednej komorze gniazdowej, która może leżeć na głębokości do 3 m. Wielkość łowisk wynosi od 57 do 160 ha. W ogrodzie zoologicznym, zgodnie z rozporządzeniem ministra rolnictwa z 2004 r., lis musiałby mieć zapewnioną powierzchnię 20 mkw. Na fermie – zgodnie z rozporządzeniem ministra rolnictwa i rozwoju wsi z 2010 r. – ma mu wystarczyć klatka o powierzchni 0,54 mkw (0,6 m x 0,9 m) i wysokości 0,5 m. Norka amerykańska poza okresem godowym jest samotnikiem i agresywnie reaguje na innych przedstawicieli własnego gatunku. Samice mają rewiry wielkości 8 – 20 ha, obszar samca dochodzi niekiedy do 440 ha. Potrzebuje też kontaktu z wodą. Na farmie żyją po kilka w jednej klatce o wymiarach 0,3 m x 0,6 m x 0,35 m. Bywa, że klatki są ustawiane jedne na drugich. Odchody zwierzaków spadają przez drucianą siatkę na te w niższych klatkach, by w końcu spaść pod klatki. Tam z kolei roi się od robactwa żerującego na odchodach. Tak stłoczone i „hodowane” zwierzaki gryzą się nawzajem, rany zadają też same sobie. Wpadają też w choroby psychiczne, które objawiają się jednostajnymi, powtarzanymi w kółko ruchami. Hodowcy twierdzą, że nie jest to prawdą. Jeden z nich na tłumaczy to tak: „Nie sądzę, żeby którykolwiek hodowca pozwolił sobie na to, żeby zwierzęta miały złe warunki lub okaleczały się. Przecież norki hoduje się nie po to, żeby się męczyły, tylko na futerko. Więc w interesie każdego hodowcy jest, aby było ono jak najlepsze. Poza tym co jakiś czas na każdą fermę przyjeżdża lekarz powiatowy weterynarii i robi inspekcję. Gdyby cokolwiek było nie tak, to nie dałby zezwolenia na dalszą hodowlę.” Co do wymiarów klatek np. dla norek, hodowcy uważają, że ich wymiary są wystarczające, bo norka to małe zwierzątko. W wypowiedziach dla mediów często twierdzą, że w polskich hodowlach wszystko jest w porządku, a zdjęcia i filmiki pokazujące okrutne traktowanie zwierzaków pochodzą np. z ferm chińskich. Tymczasem śledztwo w polskich fermach futrzarskich przeprowadziła w 2012 Basta Szczecin (Basta! – to inicjatywa na rzecz zwierząt). Materiały z filmu zostały nagrane na fermach zwierząt hodowanych na futra na terenie województwa zachodniopomorskiego. Materiały przedstawiają warunki życia zwierząt oraz liczne problemy zdrowotne, które u nich występują. Zachowania stereotypowe, rany, chore oczy, odgryzione uszy i ogony. Polecam film – szczególnie od trzeciej minuty. Raport z ferm „CENA FUTRA. Rzeczywistość polskich ferm futrzarskich” przygotowało z kolei Stowarzyszenie Otwarte Klatki. CIERPIĄ TEŻ LUDZIE W Radachowie 240 tys. norek żyje na 3 ha i każdego dnia produkuje ok. 1 tony odpadów. Co się dzieje z odpadami? Ta kupa – mówiąc wprost – gówna zalega na terenie fermy lub jest rozprowadzana na dziko po okolicy, przenika do gleby i zatruwa wodę. „Ekspres reporterów” w TVP2 w materiale z 2014 r. przedstawił wyniki badania wody z rowu melioracyjnego, do którego odprowadzane były ścieki z fermy. Ta woda była maksymalne skażona – bakterie z grupy coli i bakterie kałowe przekraczały wszelkie normy. Inny przykład – wieś Baranowo, w której jest ferma norek: „Odór jest tak silny, że jak się otworzy okno, zwłaszcza wieczorem, to po 30 minutach człowiekowi robi się niedobrze. Sytuacja jest już tak zła, że dochodzi do omdleń dzieci. Ponadto warunki, jakie panują na fermie, są skandaliczne. Dla każdego, kto ma chociaż trochę empatii, jest to przerażające” – relacjonował w 2016 r. Onetowi pan Michał. Fermy nazywane są bombami ekologicznymi. Mieszkanie w ich sąsiedztwie oznacza także życie w towarzystwie rojów much. Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych podaje, że w Polsce funkcjonuje ponad 750 ferm zwierząt futerkowych. Rocznie produkują 10 mln skór norek, 250 tys. skór lisów i 50 tys. skór jenotów, czyli zabijają w ciągu każdego roku dziesięć milionów trzysta tysięcy zwierząt. Tylko dla zaspokojenia nowobogackich gustów, nie dla mleka czy mięsa, które dla dorastających ludzi w naszym klimacie są potrzebne do zdrowego rozwoju. W kilku europejskich krajach zakazano już tego piekła dla zwierząt i ludzi. W Niemczech tak zaostrzono przepisy, że fermy stały się niezbyt opłacalne. Czy uda się w Polsce? ZDJĘCIE TYTUŁOWE: Chów pawilonowy na fermie norek w Głozynie, zdjęcie pochodzi z raportu Stowarzyszenia Otwarte Klatki Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: @
zwierzęta obdzierane żywcem ze skóry